[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Petur nadal był spokojny.
 Pójdę sam.
Wysiadł i ruszył w stronę warsztatu, wysoki, z bujną, siwą czupryną, poruszał się z
godnością. Zastukał do drzwi i wszedł do środka, zamykając je za sobą.
Craig patrzył w stronę warsztatu. Widok jego skręconych na karku kosmyków
przypomniał jej chwile, gdy zanurzała ręce w jego włosach, ich miękkość...
 Pójdę poczekać na plaży.
 Idz.
Nie zrobił najmniejszego gestu, by jej towarzyszyć. Tyle są warte jego zapewnienia o
miłości  pomyślała zjadliwie, kierując się przez trawę do kamiennego murku odgradzającego
plażę. Usiadła na nim, oparła łokcie na kolanach. Tony zapewniał ją o miłości, żeby
zaciągnąć ją do łóżka. Craig najpierw się z nią kochał, a potem wyznawał miłość. Jaka to
właściwie różnica?
Jasne niebo i migoczące morze nie dały jej odpowiedzi. Zmusiła się, by myśleć o tym, co
się teraz dzieje w warsztacie. Nieoczekiwanie zaczęła rozmyślać o matce. Minęła jakaś
godzina, gdy Craig dołączył do niej.
 Czy Petur już wyszedł?
 Nie dał znaku życia. Ale warsztat jeszcze stoi, więc chyba nie zaczęli walczyć na
wiosła... Zostawiłem mu kartkę na szybie, że tu na niego czekamy.  Przeszedł przez murek i
patrzył na nią, odwrócony tyłem do morza.  Maryo, wtedy na wyspie powiedziałem, że
mogę się w tobie zakochać. Nie myliłem się, kocham cię.
Nie uśmiechał się, patrzył na nią poważnie. Jakby porządkując swoje wcześniejsze myśli,
odrzekła spokojnie:
 Craig, nie musisz tego robić. Dziś rano kochaliśmy się, choć chyba nie powinniśmy, to
było takie nagłe, zupełnie szalone... ale oboje nie mogliśmy zapanować nad namiętnością czy
pożądaniem, czy jak to zechcesz nazwać. Naprawdę nie musisz teraz zapewniać mnie, że się
śmiertelnie we mnie zakochałeś...  urwała.  Prawdę mówiąc, wolę, żebyś tego nie robił.
 Więc tak to widzisz? Uważasz, że staram się jakoś zatuszować swoją winę? Dzięki za
miłość, Maryo, nigdy nie przestanę cię kochać, a teraz żegnaj?
 Tak  odrzekła zimno  tak to sobie wyobrażam.
 Nie wierzę ci  uciął.  Wiem, co ci się stało. Z powodu Tony ego śmiertelnie boisz się
tych dwóch słów:  kocham cię . Wolisz uważać, że wszyscy mężczyzni są tacy sami i choć
czasem możesz ulec namiętności i pokusie, by pójść z kimś do łóżka, nigdy nie pozwolisz
swoim uczuciom...
 Od czasu Tony ego nie byłam z żadnym mężczyzną!
 Więc co takiego jest we mnie? Wbiła paznokcie w skałę.
 To tamto miejsce!  wykrzyknęła.  Zawsze kochałam tę wyspę, mówiłam ci.
Kochaliśmy się tam, Craig, jak dwa orły i to było piękne! Ale to się skończyło, rozumiesz?
Skończyło!
 Nie, nie chcę tego słyszeć. Czy wiesz, o czym myślałem w samochodzie, zanim
zszedłem cię tu poszukać? Wyobrażałem sobie ciebie w moim domu w Kolumbii
Brytyjskiej... Tam jest bardzo podobnie jak tu, Maryo, tylko są lasy. Mieszkam na północ od
Vancouver, tam nadal jest zupełnie dziko... Jelenie podchodzą jeść jabłka z jabłoni, łososie
płyną w górę rzek na tarło, można usłyszeć wieloryby... Spodoba ci się tam. To twój świat. 
Postąpił krok ku niej.  Chcę się z tobą ożenić. Odchyliła się do tyłu.
 I miałabym mieszkać w tym odludnym miejscu, podczas gdy ty, ubrany w elegancki
garnitur, z neseserem z krokodylej skóry, będziesz konferował i wyrzucał z pracy tych,
których nawet nie uważasz za ludzi? Nigdy nie wyjdę za bogacza, Craig! Bogactwa nie
zdobywa się uprzejmością  bogaci są bogaci, bo pieniądze stawiają na pierwszym miejscu.
Kobieta jest dla nich jeszcze jednym przedmiotem, który przyjemnie posiadać, łatwo oszukać
i bez skrupułów wyrzucić, gdy znajdzie się coś lepszego! Nie, dziękuję bardzo.
Głos mu zadrżał.
 Więc sądzisz, że jestem taki?
Był przybity. Marya zagryzła wargi.
 To nie tylko Tony... W La Roulade i w klubie bez końca oglądałam takich samych. I
wszyscy oni byli bogaci.
 Nie padnę na kolana i ńie będę cię błagać, żebyś za mnie wyszła. Ani nie mam zamiaru
opisywać wszystkiego, co zrobiłem w ciągu ostatnich dziesięciu lat, żebyś mogła sama
rozsądzić, czy pasuję do twojego wyobrażenia o bogatych. Mogę być tylko sobą, Maryo. Jeśli
to zbyt mało, to...
Usłyszeli glos Petura wołającego na nich z góry. Wybawił ją z opresji. Marya pomachała
ręką, przeskoczyła murek i przez trawę pobiegła ku niemu. Zapytała bez tchu:
 No, i jak poszło? Petur poczekał na Craiga.
 Najpierw chciał pokazać mi drzwi  zaczął spokojnie.  Gdy stało się jasne, że nie mam
zamiaru wyjść, oskarżył mnie o zniszczenie jego małżeństwa. To zajęło trochę czasu.
Znając Magnusa, Marya wiedziała, co to znaczy.
 Czyli podejrzewał, że mama nie była mu wierna?
 Tak. Ktoś z sąsiadów powiedział mu, że spędziliśmy razem cały dzień. Zanim jeszcze
Anna Maria wyszła za Magnusa, nie kryłem swoich uczuć do niej.
 Czy Magnus uwierzył?
 Tak... po tym wszystkim, co mu powiedziałem, uwierzył. To oznacza, że to on zatruł
ostatnie miesiące swojego małżeństwa, nie ja. Ani Anna Maria. Z tym trudno mu było się
pogodzić. I zrozumiał, że przez tyle lat karał swoją rudowłosą córkę za to, iż przypominała
mu żonę. Uświadomienie sobie tego też nie przyszło mu łatwo.
Zapytała ze ściśniętym gardłem:
 Czy chce mnie zobaczyć?
Petur skinął głową. Ujęła jego dłonie i ucałowała go w policzki.
 Dziękuję ci, Petur. Dziękuję... Czy mogę kiedyś cię odwiedzić?
 Oczywiście, zapraszam. Zresztą, zobaczysz mnie tutaj.  Puścił do niej oko.  Razem z
Magnusem mamy zamiar popracować nad kilkoma modelami łodzi wikingów.
Nie mogła powstrzymać śmiechu.
 Odwiozę cię do domu, Petur  wtrącił się Craig.  A Marya niech teraz idzie do ojca.
Spojrzała mu prosto w oczy. W jednym mgnieniu przypomniała sobie wszystko, co się
wydarzyło tego dnia. Poczuła, że się rumieni. Wymamrotała:
 Dziękuję.
Skinął głową. Petur przyglądał im się uważnie. Nie wiadomo było, do kogo z nich
powiedział:
 %7łycie z poczuciem żalu może być bardzo gorzkie i samotne... do zobaczenia Maryo.
Stojąc nieruchomo patrzyła, jak oddalają się w stronę samochodu  dwóch wysokich
mężczyzn, którzy zmienili jej życie. Czy Craig naprawdę chce się z nią ożenić? Czy nie
będzie żałować, że z powodu złości i lęku nawet nie chciała rozważyć jego propozycji?
Drzwi do warsztatu były zamknięte. Marya popchnęła je bez pukania.
 Cześć, tato.
Magnus stał przy małym okienku wychodzącym na cmentarz. Po raz pierwszy w życiu
Marya dostrzegła w nim starego człowieka i w nagłym przypływie współczucia podbiegła do
niego i ujęła jego dłonie.
 Już wszystko dobrze  powiedziała z mocą.
 Mama dobrze ciebie znała. Ona wszystko rozumiała.
 Nie ufałem jej  mówił z bolesną szczerością.
 Kiedy ją zapytałem, czy w tych plotkach jest jakaś prawda, roześmiała się i odrzekła, że
Petur jest tylko dawnym znajomym, a spacerowali po wzgórzach, bo dzień był piękny i nie
miała ochoty na robienie zakupów. Ale ja nie chciałem w to uwierzyć... być może dlatego, iż
nigdy do końca nie wierzyłem, że kobieta tak piękna i tak nieujarzmiona jak Anna mogła
mnie kochać.  Głos mu stwardniał.  Ale Petur twierdzi, że mnie kochała.
 Już dobrze  powtórzyła bezradnie.
 A kiedy umarła, przelałem moją złość na ciebie, bo byłaś do niej podobna...  [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • michalrzlso.keep.pl