[ Pobierz całość w formacie PDF ]

- Nikt nie zrobi ci krzywdy. Przyrzekam, Grace.
- Seth. - Z trudem otworzyła oczy i popatrzyła na
niego. - Seth - powtórzyła. Dotknęła ręką zarośniętego
policzka. - yle wyglądasz. Jesteś wykończony.
- Możemy zaraz zamienić się rolami. Ty wezmiesz
mnie na ręce - zażartował.
Objęła Setha i przytuliła policzek do jego twarzy.
- Słuchałam wiadomości. Wiem, co stało się z tą
rodzinÄ….
- Nie musiałaś tu na mnie czekać.
- Seth. - Odsunęła się i spojrzała mu w oczy.
- Nie zamierzam mówić o tym, co się stało -
powiedział zdecydowanym tonem. - Więc nie pytaj.
- Nie chcesz mówić, bo sprawia ci przykrość
rozmowa na ten temat? A może dlatego, że nie zamierzasz
dzielić się ze mną niczym, co cię martwi?
183
Doniósł ją do sypialni. Postawił obok łóżka.
Odwrócił się i zaczął zdejmować koszulę.
- Grace, jestem skonany. Za parę godzin znów
muszę być na nogach. Chcę się zdrzemnąć.
- W porządku. Ja już trochę pospałam. Zaraz
zamówię sobie taksówkę.
Powiesił koszulę na krześle. Usiadł, żeby ściągnąć
buty.
- Rób, na co masz ochotę.
- Nie mam ochoty stąd wychodzić, lecz, jak widzę,
tobie odpowiada takie rozwiÄ…zanie.
CisnÄ…Å‚ butem w drugi koniec pokoju.
- Nigdy mi się to nie zdarza - syknął przez zęby. -
Nie robiÄ™ takich rzeczy.
- Dlaczego? To zawsze poprawia samopoczucie. -
Seth naprawdę wyglądał okropnie. Krańcowo wyczerpany,
a zarazem zły na siebie. Grace postanowiła dać spokój.
Podeszła blisko i zaczęła rozmasowywać mu mięśnie na
karku. - Czy wiesz, poruczniku, czego teraz najbardziej ci
potrzeba? - Pocałowała go w czubek głowy. - Oczywiście,
oprócz mnie. Powinieneś zrobić sobie kąpiel z bąbelkami,
aby odprężyć całe ciało. Na razie sama zobaczę, co da się z
tobą zrobić.
Jej sprawne ręce masowały mięśnie Setha.
Rozluzniały ramiona.
- Dlaczego?
- To jedno z twoich ulubionych pytań, mam rację?
No, kładz się na brzuchu i pozwól mi popracować nad tą
zwalistą skałą, którą nazywają plecami.
- PotrzebujÄ™ tylko snu.
- Hm... - Popchnęła Setha na łóżko i uklękła tuż
obok niego. - Przewróć się na brzuch, przystojniaku.
184
- Teraz mam lepszy widok. - Usiłując się
uśmiechnąć, bawił się włosami Grace. - Chodz do mnie.
Jestem zbyt zmęczony, aby się ciebie pozbyć.
- Zapamiętam to sobie. - Pchnęła go lekko. - No,
obróć się wreszcie.
Z głębokim westchnieniem przekręcił się na brzuch.
Jęknął jeszcze głośniej, gdy poczuł, jak Grace siada mu na
plecach i zaczyna ugniatać rękoma obolałe mięśnie.
- Na twoim miejscu brałabym regularne masaże. -
Naciskała go mocno nadgarstkiem i rozmasowywała
palcami. - Jeśli przyniesiesz ulgę własnemu ciału, będzie ci
lepiej służyło. Co tydzień biorę w klubie masaże. Stefan
zdziałałby cuda z twoimi mięśniami. Zlikwidowałby stałe
napięcie.
- Stefan. - Seth zamknął oczy i usiłował nie myśleć o
obcym facecie i jego rękach wędrujących po ciele Grace. -
Już to sobie wyobrażam - mruknął.
- To profesjonalista - wyjaśniła. - Jego żona jest
terapeutką na pediatrii. Cudownie radzi sobie z małymi
pacjentami i bardzo im pomaga.
Pomyślał o dzieciach i to osłabiło jego
samokontrolę. Nie bez znaczenia były też błądzące po ciele
dłonie Grace i jej kojący głos. Nadal jednak pod
zamkniętymi powiekami miał przed oczami tamten
straszliwy obraz.
- Te dzieci leżały w łóżku - powiedział nagle
matowym głosem.
Ręce Grace na chwilę znieruchomiały. Zaraz jednak,
odetchnąwszy głęboko, ponownie wprawiła je w ruch.
Masowała wzdłuż kręgosłupa i łopatek.
Czekała w napięciu, czy Seth powie coś więcej.
- Młodsza dziewczynka miała szmacianą lalkę -
185
mówił dalej. - Starą i zniszczoną. Nadal ściskała ją w
rączkach. Na ścianach pokoju wisiały plakaty do filmów
Disneya. Z postaciami z bajek, które kończą się
szczęśliwie. Starsze dziecko miało obok łóżka czasopismo
dla nastolatek. Małe dziewczynki zwykle je czytają, nie
mogąc się doczekać, aż jeszcze trochę podrosną - Seth
zamilkł na chwilę. - Już się nie obudziły. Nieświadome, że
żadna z nich nigdy nie stanie się nastolatką.
Grace milczała. Bo cóż w takiej sytuacji mogłaby
powiedzieć? Nachyliła się i wargami dotknęła ramienia
Setha. Poczuła, jak nerwowo wypuścił z płuc powietrze.
- Najgorzej, gdy chodzi o dzieci. Człowieka wtedy
aż skręca. Nie znam policjanta, który potrafiłby bez emocji
patrzeć na ofiary zbrodni. Matka dziewczynek leżała na
schodach. Usłyszawszy strzały, pewnie biegła na piętro do
dzieci. Ojciec zszedł potem na parter, usiadł na kanapie w
saloniku i dokończył swego dzieła.
Grace przywarła do pleców Setha.
- Spróbuj zasnąć - szepnęła do ucha.
- Zostań. Proszę.
- Dobrze. - Zaniknęła oczy i wsłuchiwała się w jego
oddech, coraz bardziej miarowy. - ZostanÄ™.
Obudził się. Był sam. Przez chwilę zdawało mu się,
że położywszy się nad ranem, miał sen. Nadal jednak
powietrze było przesycone charakterystycznym zapachem.
Czuł go też na własnej skórze. Tam, gdzie leżała Grace.
Podniósł do oczu rękę z zegarkiem, żeby sprawdzić,
która godzina. Wczoraj zapomniał go zdjąć. Bez względu
na to, co przeżywał, jego wewnętrzny zegar działał
niezawodnie. Dwie minuty dłużej pozostał pod prysznicem,
żeby do końca pozbyć się zmęczenia. Goląc się, przyrzekł
sobie, że gdy tylko będzie miał wolny dzień, odda się
186
całkowitemu lenistwu. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • michalrzlso.keep.pl